Bezwiedne a jednak świadome wyłudzenie VAT, czyli kto z kim przystaje…

Mam takie swoje ulubione powiedzenie, którym często posługuję się na szkoleniach, a brzmi ono: w Polsce obowiązuje domniemanie winy podatnika. I to nie jest żadna przesada.

Prawie każdy ma swoje ulubione powiedzenie. Nic w tym złego… zazwyczaj.

Bo kontrolujący podatki również (no a przynajmniej znaczna część z nich) też takie mają. Ich ulubione powiedzenie brzmi (mniej więcej): „kontrolowany świadomie uczestniczył w grupie wyłudzającej VAT”.

W te oto sposób powiększa się grupa przedsiębiorców, co to nagle dowiadują się, że tak naprawdę to są w jakiejś mafii wyłudzającej podatek.

Ostatnio usłyszałem od klienta: „panie mecenasie, to ja zanim nie przeczytałem tego protokołu nie wiedziałem, że ja taki poważny przestępca jestem, to się dzieci i wnuki zdziwią”.

To się teraz dowiedział… i rodzina również…

W sumie mogło być gorzej, bo mogły go obudzić granaty hukowe o piątej rano.

Oczywiście, że przestępców trzeba ścigać.

Oczywiście, że trzeba walczyć z tymi co podatków nie płacą a jeszcze wyłudzają zwroty.

Oczywiście, że trzeba zbierać na moje, czy raczej czy moich dzieci, 500+  /kolejne z moich ulubionych powiedzonek (a co tam, mam kilka)

Ale, żeby tak zaraz z uczciwych ludzi przestępców robić?

Bo co się okazuje w praktyce? Ważniejsze są słowa „skruszonego” oszusta niż uczciwego podatnika. Jeżeli oszust powie, że jego ofiara wcale nie była przez niego oszukana to niech się dzieje co chce ale, no właśnie: „kontrolowany świadomie uczestniczył w grupie wyłudzającej VAT”.

Coraz powszechniejsza jest zasada, w myśl której, kto się zadaje z oszustem sam musi być oszustem, nawet jeżeli tak naprawdę to jego oszukano.

A i jeszcze jedno. Żeby nie było wątpliwości: jeżeli podatnik kupuje coś od kontrahenta, który kiedyś został przyłapany na posługiwaniu się pustymi fakturami to musi liczyć się z kłopotami. Bo zapewne teraz też robi przekręt. I to niezależnie od tego, że dostał nauczkę i stara się działać uczciwie, że tym razem towar został dostarczony czy usługa wykonała.

Jednym słowem: jak ktoś raz ukradł, znaczy że nigdy nie kupuje tylko zawsze kradnie.

Czyli trzeba ostrożnie wybierać sobie kontrahentów, i sprawdzać czy oni ostrożnie sobie wybierają kontrahentów, i ci kontrahenci… i tak dalej.

Wcale nie przesadzam.

Wystarczy przeczytać treść art. 96 ust. 9a pkt 5 ustawy o VAT.

To trzeba zacytować, bo stanowi on o tym, że organ wyrejestruje podatnika, który:

„prowadząc działalność gospodarczą wiedział lub miał uzasadnione podstawy do tego, aby przypuszczać, że dostawcy lub nabywcy biorący udział pośrednio lub bezpośrednio w dostawie tego samego towaru lub usługi uczestniczą w nierzetelnym rozliczaniu podatku w celu odniesienia korzyści majątkowej”.

Ten przepis w zasadzie nie wymaga komentarza.

Jak kontrahent, twojego kontrahenta nierzetelnie rozliczy VAT by na tym „zarobić” to ciebie wyrejestrują.

No bo przecież jak udowodnisz, że nie miałeś „uzasadnionych podstaw do tego, aby przypuszczać”.

Ten przepis nie wymaga komentarza i na niego nie zasługuje.

Zanim spuścimy zasłonę milczenia to jeszcze jedno muszę zaznaczyć: dla przypuszczalnych donosicieli przepisy nie przewidują żadnej abolicji i ulgowego traktowania…

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
— 5 kwietnia 2017

Komentarze:

Scroll Up