Objaśnienia czy poradniczki dla przedszkolaków?

Jakiś czas temu, w jednym z felietonów odniosłem się do zagadnień wykładni prawa podatkowego jaka dokonywana jest przez resort finansów i jej szefa za pomocą objaśnień. Zwróciłem wówczas uwagę na to, że jest to kolejne narzędzie, za pomocą którego władze mogą forsować wykładnie prawa podatkowego, które nie zawsze muszą być zgodne z istotą przepisu, interesem fiskalnym podatników itd.

Coś czuję, że ta forma „komunikacji” pomiędzy organami a podatnikami dostarczy nam licznych atrakcji.

Czasami będą to poważne zastrzeżenia merytoryczne (które zresztą stanowiły będą pretekst do przypominania jak bardzo niekonstytucyjna jest to instytucja), innym razem powód do żartów.

Skąd takie przypuszczenia graniczące z pewnością?

No jak to – z poradniczków, które były nam serwowane w przeszłości, wtedy gdy formalnie ich jeszcze nie było (np. samochodowy).

Ale i ten najświeższy, wydany zgodnie z „genialnymi” przepisami ordynacji podatkowej obowiązującymi od 2017 roku, dotyczący odwrotnego opodatkowania w budowlance, stanowi potwierdzenie tego co powyżej.

Jest to bowiem doskonały przykład na to, jak można coś opisać nie poruszając prawie żadnego istotnego zagadnienie i nie proponując rozwiązania problemu.

No może jedno zagadnienie poruszone w tych objaśnieniach jest istotne: chodzi o problem kto jest podwykonawcą, a dokładniej czy podwykonawca podwykonawcy stosuje odwrotne opodatkowanie.

Ale tak między Bogiem a prawdą, Nie byłoby potrzeby zamieszczania wyjaśnienia takiego problemu gdyby nie to, że jakiś z „wybitnych” doradców resortu finansów (czy też przedstawicieli – nie pamięta), błysnął onegdaj stwierdzeniem, że: podwykonawca w VAT to podwykonawca w znaczeniu słownikowym; sęk w tym, że chyba definicje słownikową przeczytał po tym jak to powiedział, bo według takiej dalszy podwykonawca nie jest podwykonawcą. No i trzeba było taką bzdurę odkręcić. Alleluja! Udało się (na szczęście): podwykonawca podwykonawcy jest podwykonawcą według VAT. Ufff. Nie chce mi się krytykować ich uzasadnienia, ważne, że doszli do tego samego wniosku, którego jestem zwolennikiem (od samego początku).

A reszta objaśnień… to poradniczek dla mocno niezaawansowanych.

Trudniejsze sprawy typu naprawy gwarancyjne czy obowiązek podatkowy nie są poruszane – czyżby to były zbyt trudne zagadnienia?

No to w takim raz ja w kilku słowach odniosę się do problemu obowiązku podatkowego (nie raz miałem przyjemność prezentować taki pogląd na piśmie i w słowie mówionym prowadząc szkolenia i webinaria – polecam moje webinaria na stronach Infora).

Otóż, prawodawca, w swej światłości raczył był zapomnieć, że fakturowane roboty budowlane są objęte szczególną metodą identyfikacji momentu powstania obowiązku podatkowego: decyduje moment wystawienia faktury ale powstaje on nie później niż w terminie, w którym faktura musiała być wystawiona (czyli 30 dni od dnia wykonania).

No tak, ale tutaj fakturę wystawia sprzedawca a podatnikiem jest nabywca…

I co z tego.

I tak moment powstania obowiązku podatkowego wyznacza data wystawienia faktury przez sprzedawcę (chyba, że się spóźni więcej niż 30 dni).

Efekt może być taki, że nabywca działając w dobrej wierze w złym momencie opodatkuje usługę (może zbyt wcześnie) i jak się zorientuje zbyt późno może być narażony na konieczność zapłaty podwójnych odsetek!

Czy mieliście okazję zapoznać się z moimi wynurzeniami dotyczącymi podwójnych odsetek?

„Pisałem” na ten temat do Dziennika Gazety Prawnej.

Jeżeli jest ktoś tym zainteresowany to proszę o sygnał – wyjaśnię, w jakimś felietonie albo poważniejszym tekście, w szczegółach i podpowiem jak ograniczyć ryzyko.

I jeszcze jedno.

Muszę wyjaśnić, skąd ta śmiała teza, że prawodawca zapomniał o szczególnym obowiązku podatkowym dla budowlanki.

Kto nie wierzy, że tak było niech przeczyta przepisy przejściowe.

Zostało w nich zapisane, że jeżeli usługa budowlana świadczona przez podwykonawcą jest wykonana w 2017 roku a była zaliczkowana w 2016 roku to korekty rozliczenia należy dokonać w rozliczeniu za okres, w którym wykonano usługę. I fajnie – jak mówi „mac” reklama. Tylko jeden problem: jeżeli np. zaliczkowana w 2016 roku usługa została wykonana w marcu a świadczący wystawił fakturę w kwietniu (bo może), to korekta zaliczki dokonywana jest w deklaracji za marzec ale opodatkowanie przez nabywcę… kwietniu.

Czepiam się? Być może, ale dla mnie to jest dowód tego, że prawodawca zapomniał o szczególnym obowiązku podatkowym dla budowlanki. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej… jego sprawa.

 

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
— 10 kwietnia 2017

Komentarze:

Scroll Up