Przepisy podatkowe? A może wystarczą objaśnienia, albo broszura…

Od pewnego czasu resort finansów ma zwyczaj tworzyć przepisy tylko do „pewnego momentu” (w znaczeniu częściowo), a następnie uzupełniać je poprzez różnego rodzaju, mniej lub bardziej uzasadnione formalnie, wykładnie. Przy czym, wskazując na tworzenie prawa mam na myśli nie tylko wydawanie regulacji wykonawczych ale również, a może nawet przede wszystkim, przygotowywania projektów ustaw podatkowych, uchwalanych następnie przez parlament.

Owszem, objaśnienia do przepisów, ogólne interpretacje, odpowiedzi na interpelacje poselskie czy wymykające się normom prawnym jako formy wykładni, broszury interpretacyjne, odpowiedzi na pytania redakcji i podatników mogą być przydatne w codziennym stosowaniu prawa. Jednak wydaje się, że nastąpiło przekroczenie Rubikonu (przykład: brak oznaczenia TP w JPK_V7 powiązanych podmiotów gminnych wg odpowiedzi na interpelację poselską) i dzisiaj te wszystkie wyjaśnienia, objaśnienia, odpowiedzi na pytania zdaja się być ważniejsze niż same przepisy… to jest nieakceptowalne. Niedopuszczalne jest aby tworzone były przepisy, które tylko w części normują dane zagadnienia, a dalej uzupełniane są poprzez różne quasi źródła prawa. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że w takim razie po co stosować zasady legislacji, publikacja przepisów itp. lepiej od razu przyjąć, że źródłem prawa jest to co zostało zaprezentowana w takich wyjaśnieniach, a nawet, jak to ostatnio obserwujemy w social mediach.

Takie działania wprowadzając chaos. Studenci pierwszego roku prawa na swoich pierwszych zajęciach uczą się o zasadach stanowienia prawa, a nawet uczniowie szkół średnich na WOS muszą wiedzieć jakie są źródła prawa i jak one są tworzone. Niestety, zdają się o tych regułach zapominać osoby, które uczestniczą w procesie legislacyjnym (od samego jego początku, również na etapie tworzenia projektów).

Bez znaczenia przy tym jest to, czy taka radosna twórczość zawiera tezy korzystne czy niekorzystne dla podatników. Mamy doświadczenia chociażby dotyczące pojęcia transakcji, w przypadku której w odpowiedzi na interpelację poselską zaprezentowany został pogląd o braku obowiązku sumowanie świadczeń w ramach umowy zawartej na czas nieokreślonych, który całkowicie został następnie zakwestionowany przez organy podatkowe. Tym sposobem w pułapce znalazły się tysiące podatników. Można by było rzec,  że w takiej sytuacji podatnicy powinni ignorować nieuprawnioną wykładnię resortu i stosować wprost przepisy. Z tym, że łatwiej jest to powiedzieć niż zastosować w praktyce…

Bez wątpienia, bardzo złą praktyką jest tworzenie przepisów podatkowych tylko do pewnego momentu (tj. jako regulacje niekompletne), w taki sposób, że jeszcze przed ich obowiązywaniem,  a nawet jak się okazuje w przypadku slim VATu uchwaleniem, zapowiadane były objaśnienia itp. Pomijając górnolotne, ale w pełni uzasadnione, nawiązania do zasad konstytucyjnych, do państwa prawa itp., trzeba stwierdzić, że kreowanie takich pozanormatywnych źródeł prawa podatkowego powoduje, że polscy podatnicy aby wiedzieć jak stosować prawo nie wystarczy, ze zapoznają się z przepisami, ale muszą na bieżąco śledzić doniesienia medialne, social media itp. W takich warunkach bardzo trudno jest prowadzić działalność, a potencjalny UCZCIWY zagraniczny inwestor, który rozejrzy się w polskich realiach podatkowych w większości przypadków stwierdzi, że on jednak woli prowadzić interesy w państwach, w których prawo stanowione jest przez powołane do tego instytucje, z zachowaniem procedur, a nade wszystko, w których zasady prawne wynikają z aktów prawnych, a nie z jakichś opracować urzędniczych.

Biorąc pod uwagę to, że uchwalane ostatnio przepisy prawa podatkowego to inicjatywy rządowe, de facto ministerialne (MF) wprowadzane bez istotniejszych zmian sejmowych, należy stwierdzić, że informacja MF, iż zostaną wydane objaśnienia, wyjaśnienia, interpretacje, podręczniki, może legendy nt. nowowprowadzanych stanowią ukryty komunikat: źle wykonaliśmy swoją pracę, ale spokojnie postaramy się poprawić.

Kolejna zapowiedź MF wydania objaśnień czy podręcznika do nowych, jeszcze nie obowiązujących czy dopiero wprowadzonych, przepisów to jawna kpina z zasad stanowienia prawa ale i z podatników.

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
— 23 grudnia 2020

Komentarze:

Scroll Up