VAT wynikający z pustej faktury płaci ten który wprowadził ją do obrotu

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 27 czerwca 2017 r., sygn. akt I FSK 1459/15, orzekł, że wystawcą dokumentu nie jest ten, kogo dane widnieją na fakturze, lecz ten, kto wprowadził ten dokument do obrotu.

Sprawa dotyczyła elektryka prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą. Problemów przysporzył mu jego brat, który zajął się handlem pustymi fakturami. Faktury te wystawiał na firmę elektryka, podrabiając jego podpis i przystawiając oryginalną pieczątkę, do której miał łatwy dostęp, gdyż rodzeństwo mieszkało pod jednym dachem.

Klientem na puste faktury był jeden z kontrahentów elektryka – spółka z o.o., która przelewała wynagrodzenie za rzekome usługi na konto bankowe wskazane na fakturze, czyli konto brata a nie elektryka. Jeszcze tego samego dnia brat zwracał pieniądze na rachunek prezesa spółki.

Proceder ten ujawniła kontrola krzyżowa. Wykazała ona, że spółka ewidencjonowała faktury, a firma elektryka nie. Gdy sprawa wyszła na jaw, VAT z pustych faktur przekroczył już 270 tys. zł.

Efektem ujawnionego oszustwa było skazanie brata przedsiębiorcy wyrokiem karnym za wystawianie faktur na podrobione dane oraz problemy elektryka z fiskusem.

Organy podatkowe bowiem zażądały od elektryka zapłaty podatku wraz z odsetkami za zwłokę. Argumentowały, że zgodnie z art. 108 ust.1 ustawy o VAT, gdy osoba prawna, jednostka organizacyjna niemająca osobowości prawnej lub osoba fizyczna wystawi fakturę, w której wykaże kwotę podatku, jest zobowiązana do jego zapłaty. Prościej ujmując, każdy kto wystawił fakturę VAT musi uregulować podatek z niej wynikający.

Jako, że na dokumencie widniały dane elektryka, to fiskus uznał go za wystawcę tego dokumentu.

Przedsiębiorca przekonywał, że nie miał pojęcia o całym procederze, nie jest winnym, lecz ofiarą nieuczciwych praktyk brata i prezesa spółki. Dodatkowo wskazywał, że dokumenty, które były wystawiane przez brata nie są w rzeczywistości fakturami, tylko fałszywkami. W związku z tym uznał, że art. 108 ustawy o VAT nie może mieć zastosowania w tym sporze.

Podatnik jednak przegrał w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach. WSA zgodził się za to z dyrektorem izby w kwestii osoby wystawiającej dokument. Uznał, że skoro na fakturze widnieją dane i pieczęć firmy elektryka, to należy uznać go za wystawcę faktury. Dodał, że elektryk powinien był w taki sposób zorganizować swoją działalność, aby wyeliminować ryzyko wystawienia faktur na jego firmę, a przede wszystkim powinien był schować pieczątkę, tak aby nie była ona dostępna dla osób nieupoważnionych.

Z wyrokiem WSA nie zgodził się Naczelny Sąd Administracyjny do którego skargę kasacyjną wniósł elektryk. NSA stwierdził, że przedsiębiorca, który nie wiedział i nie godził się na wystawienie faktur na dane jego firmy, a także nie wprowadził ich do obrotu, nie może być uznany za wystawcę w rozumieniu art. 108 ustawy o VAT. Podkreślił także, że fałszerstwa brata zostały stwierdzone przez sąd karny. Zatem osoba, która padła ofiarą oszustwa, nie może zostać zobowiązana do zaległego podatku VAT.

NSA odniósł się także do argumentacji organów i WSA w kwestii niezabezpieczenia pieczątki. Uznał, że skoro podpis, który nie jest wymagany na fakturze, został podrobiony, to równie dobrze mógłby sfałszować stempel. Schowanie pieczątki tak aby nie była ona dostępna dla osób nieuprawnionych do jej używania, wcale nie wykluczyłoby fałszerstwa.

Sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego nie zgodził się jedynie z twierdzeniem elektryka, że dokumenty wystawione przez jego brata nie są fakturami. Wyjaśnił, że faktura to dokument o określonej treści. Nawet jeśli zostanie sfałszowany, nadal jest fakturą.

W podobnej sprawie NSA orzekł 26 maja 2017 r., sygn. akt I FSK 1872/15. Ta dotyczyła mężczyzny, który posługując się nazwą nieistniejącej fundacji, podpisał i wystawił dwie faktury. Wszystko wyszło na jaw ponieważ fundacja nie prowadziła żadnej działalności gospodarczej i mimo formalnego jej ustanowienia, nigdy nie została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego. Nie figurowała także w rejestrach urzędu skarbowego jako podatnik VAT, ani nie składała deklaracji i informacji podatkowych, a podany na fakturach numer identyfikacji podatkowej (NIP) był fałszywy.

Mimo tego organy podatkowe i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznały, że podatek będzie musiała uregulować fundacja, bo to jej dane są na fakturach. NSA na szczęście się z tym nie zgodził.

Oba przytoczone powyżej orzeczenia pokazują jak działają organy podatkowe w Polsce.

Urzędnik zobowiązany jest do stosowania przepisów, a nie do ich interpretacji, więc zgodnie z nimi nie przyznaje racji podatnikowi. Ten musi wtedy wnieść skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a w razie niepowodzenia kolejnym krokiem jest skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W takim wariancie po około pięciu, a może sześciu latach (sic!) być może uzyska rozstrzygnięcie, które będzie korzystne dla niego, choć tak naprawdę nie był winien, jak np. w obu przytoczonych sprawach.

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
— 4 sierpnia 2017

Komentarze do artykułu

  1. I co z tego? Komisarze nadal gnębią niewinnych przedsiębiorców i nic sobie z wyroków nie robią. Tak jest nadal w Lubelskiej IAS. Kiedy zobaczymy za kratkami takiego pseudo komisarza?

Komentarze:

Scroll Up